praktyka bliska zera
Dzień dobry wszystkim.
Zabieram się powoli za pisanie pracy magisterskiej w dziedzinie biologii molekularnej i oceniam zarazem swoje szanse na dostanie się na doktorat za granicę. Sama aplikacja nie wydaje się trudna, ale mnie nurtuje jedna kwestia. Z tego co patrzę często dana jednostka akademicka zaprasza wybrańców na swoją uczelnię, aby np. zareprezentować, w krótkim wystąpieniu swoją pracę magisterską. Posiadam wiedzę, nie boję się wystąpień w językach obcych, ale obawiam się reakcji komisji na to, co opowiem o technikach użytych w czasie pracy. Wiadomo jak jest w Polsce- bieda aż piszczy. Nie mogę przecież odpowiadać za to, że uczelnia nie zapewniła mi nowoczesnego laboratorium i że większość technik laboratoryjnych widziałam tylko na zdjęciach w Internecie. Nie mogę także odpowiadać za grant, w którym wykonuję pracę a jest on taki a nie inny... Tak naprawdę zdecydowana większość mojej pracy mgr to szperanie w Internecie i po książkach w celu znalezienia informacji dotyczących podobnych badań przy np. diagnostyce innego typu choroby, szukanie jakichś suchych papierowych korelacji, wyciąganie wniosków i budowanie tez, których prawdziwości nie jestem w stanie sprawdzić. Ja za pomocą PCR i zwykłej elektroforezy nie jestem w stanie powiedzieć od siebie nic więcej niż "jest ekspresja, nie ma ekspresji". Czuję się bardzo zawiedziona, bo sam temat jest fajny, ale ja niestety nie mam dostępu na swojej uczelni do jakichś specjalnych technik. Być może real-time'a zrobimy, ale ta kwestia ciągnie się tak od grudnia. Nie chciałabym, aby właśnie to zaważyło na całym moim wizerunku. Próbowałam znaleźć jakiekolwiek praktyki, aby załapać wiedzę dotyczącą nowych technik, bo po 5 latach studiów nie umiem prawie nic. Czasami wydaje mi się, kiedy przeglądam internet, że tacy studenci po 2 latach licencjatu gdzieś na zachodzie mają o wiele większe obeznanie z praktyką, która jest tak bardzo ważna, niż my po 5 latach. Czy ktoś z was wie może jak to wszystko wygląda? Przecież ja, nawet jeśli załapałabym się na wymarzony doktorat gdzieś na zachodzie, to wejdę do laboratorium i pewnie szczęka mi opadnie. Oni by mnie musieli wszystkiego uczyć i pewnie już na wstępie przez to miałabym minus.
dzięki
a mogłabyś mi odpowiedzieć na moje pytanie w nowym wątku o deadline aplikajci na doktorat?

Nie jest tak zle :)
Chcialam Ci powiedziec, ze nie trzeba sie az tak martwic, bo jest kilka wyjsc z takich sytuacji. Owszem, podejrzewam ze masz racje z porownaniem doswiadczenia - ja studiowalam na BSc i MSc w Niemczech i podejrzewam ze doswiadczenie praktyczne mam spore. Ale z drugiej strony gdy bede teraz zaczynac doktorat w UK to polowy z metod tez nigdy nie uzywalam, tylko wiem na czym teoretycznie polegaja (a tez nie wszystkie). Oprocz tego pracowalam w wielu labach wlasnie na krotkich praktykach i powiem tyle - kazdy lab robi po swojemu. Mimo iz robilas elektoforeze albo PCR milion razy to i tak oni ci musza pokazac jak to sie u nich robi, co gdzie lezy itp. Tak samo jest z innymi metodami. Wydaje mi sie, poki wiesz doskonale na czym one teoretycznie polegaja, nauczenie sie tego w praktyce jest szybkie, a i ludzie ktorzy juz to robili, jak przychodza do nowego labu musza sie odnalezc w konkretnym sposobie tez metody. Takze nie jest to taki wielki minus jak sadzisz. Poza tym, zawsze mozesz powiedziec ze jestes gotowa spedzic np 3 miesiace na przygotowczym "training" na wlasny koszt i pokazac im ze szybko sie uczysz. No a w ogole to laby za granica czesto stawiaja glownie na motywacje i potencjal, a nie koniecznie na znajomosc metod - ja dostalam sie na doktorat z molecular forensic genetics, mimo ze nie mialam zadnego pojecia o statystyce (no, moze jakies sladowe :)) a doktorat glownie sie tym zajmowal. Ale mialam tyle zapalu i motywacji ze chyba profesora przekonalam (niestety, z innych przyczyn musialam potem zrezygnowac)
No i zawsze jest jeszcze jedno wyjscie - mozesz pojsc na program doktorancki, gdzie na pierwszym roku ucza cie wlasnie roznych metod w praktyce - sa takie krotkie methods courses no i jeszcze lab rotations - idziesz na miesiac albo dwa do laba i sobie robisz jakichs krociutki projekt. Takie programy sa teraz bardzo czeste, a ponadto sa fajne przez to ze jestes w grupie miedzynarodowej i wszyscy przechodza przez to samo, wiec i duzo znajomych juz od poczatku pobytu mozna zdobyc ( co nie jest takie latwe jak sie idze po prostu do jakiegos labu). Ja bralam udzial wlasnie w taki programie, tylko ze zamiast skonczyc na nim doktorat wybralam opcje zeby zrobic MSc. Mozesz sobie obejrzec na www.gpmolbio.uni-goettingen.de
Duzo takich podobnych programow jest w Niemczech i UK, a podejrzewal ze i w innych krajach EU.
Zycze powodzenia w szukaniu doktoratu i wiecej wiary w siebie :)