<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://www.biodoktorat.pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>BioDoktorat - post-doc - Comments</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67</link>
 <description>Comments for &quot;post-doc&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Re: Jest juz od roku...</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-3883</link>
 <description>&lt;p&gt;Tez jestem postdokiem w Belgii (prawie dwa lata). Potwierdzam wszystko co napisales i tez kazdemu polecam. Mam tylko watpliwosc czy aby istotnie stypendium jest objete ubezpieczeniem rentowym i emerytalnym (bo zdrowotnym to na pewno). No i zostaje jeszcze kwestia podatkow, a konkretnie polskich Urzedow Skarbowych. W Belgii od takiego stypendium nie placi sie zadnego podatku, wiec pewnie w Polsce fiskus sie upomni.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 29 Mar 2010 21:30:49 +0200</pubDate>
 <dc:creator>Kornel</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 3883 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>chrisjackson ma rację. Gdy</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-3485</link>
 <description>&lt;p&gt;chrisjackson ma rację. Gdy znajdziesz coś chcesz zrobić, a nawet uciec od co robi się tak nieszczęśliwy, poczujesz się lepiej ładunków, promise. To samo &lt;a href=&quot;http://www.test-king.com/cert-A-plus.htm&quot;&gt;a plus certification&lt;/a&gt; zdarzyło mi się raz w liceum .... Byłem tak zdenerwowany i przygnębiony i choć to dlatego, że nikt w jednym z moich ulubionych podobam, ale wtedy, gdy przeszedłem do łatwiejszego lekcji matematyki it made me so much szczęśliwsze niż wtedy, gdy wyszedłem z grupy, że faktycznie zmienił moje &lt;a href=&quot;http://www.test-king.com/cert-CCIE.htm&quot;&gt;testking ccie&lt;/a&gt; ciało, a ja śpiewam w domu dużo teraz = D zasadniczo znaleźć rzeczy chcesz robić. Na CSI drugi dzień mówili, że &quot;to, czego nigdy się nie zmienia ... kim jesteś, nigdy nie zatrzymuje się zmienia&quot; ... dotyczy to także Ciebie. Tylko dlatego, że nie lubisz to, co czynili już nie oznacza, że należy zrezygnować Razem nadziei! znaleźć nowych rzeczy, wypróbować &lt;a href=&quot;http://www.test-king.com/cert-CCDA.htm&quot;&gt;ccda testking&lt;/a&gt; nowe utwory, nie wychodzić z przyjaciółmi nawet jeśli sprawia, że jesteś iezadowolony. Spróbuj telefoniczne pierwszy, lub po prostu tekstów. Być może po prostu chcesz wyjść z kilku osób na raz, kto wie?&lt;br /&gt;
Give it a go, i daj mi znać i pomógł i jak youre doingg =)&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 08 Mar 2010 11:09:45 +0100</pubDate>
 <dc:creator>ferry02</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 3485 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Przydałby się bardzo wzór</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2728</link>
 <description>&lt;p&gt;Przydałby się bardzo &lt;a href=&quot;http://envol.pl/wzory-pism&quot;&gt;wzór takiego wniosku&lt;/a&gt;, może wkleisz ten, który sam przygotowałeś?&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 11 Jun 2009 08:34:25 +0200</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2728 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Jestem w USA i potwierdzam</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2714</link>
 <description>&lt;p&gt;Jestem na postdocu drugi rok, rzeczywiscie warto wyjechac dla jezyka, jakichs kontaktow, doswiadczenia, ale trzeba miec duzo samozaparcia :D.&lt;br /&gt;
Nie mam pojecia jak rozliczyc pobyt z urzadem skarbowym, bo przy tutejszym stypendium na poziomie zamiatacza ulic, w Polsce jestem bardzo bogatym czlowiekiem :D&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 25 Mar 2009 15:49:18 +0100</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2714 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Jest juz od roku....</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2710</link>
 <description>&lt;p&gt;Jestem juz od roku na Post-Docu w Belgii i uwazam, ze przyjazd tutaj to najlepsze co moglem zrobic. Zarowno pod wzgledem naukowym jak i finansowym jest  to lepsze rozwiazanie, niz praca na polskiej uczelni jako adiunkt. A oto dlaczego:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1) &quot;Nauka&quot; na znacznie wyzszym poziomie, wieksze srodki, zadnej dydaktyki, praca tylko w labie.&lt;br /&gt;
2) Stypendium w wysokosci 1900 euro netto przyznane przez belgijska Narodowa Fundacje Badan Naukowych (FNRS) na wniosek mojego &quot;belgijskiego Szefa&quot; = ja nawet nie napisalem o nie wniosku. Oczywisicie oprocz stypendium objety jestem pelnym ubezpieczeniem zdrowotnym, rentowym i emerytalnym.&lt;br /&gt;
3) Koszty zycia sa akceptowalne, tj. wynajecie niezlej kawalerki (studio ok 40 metrow) to wydatek ok 450-600 euro + 40 euro oplata za energie + 10-50 euro za internet. Uczelnia zwraca 80% kosztow dojazdu do pracy transportem publicznym. Wydatki na zywnosc dobrej jakosci + obiady &quot;na miescie&quot; + piwko w knajpie wieczorem dla jednej osoby to okolo 100-150 euro/tydzien.&lt;br /&gt;
4) Blisko do Polski. Jak cos  Ci  nagle wypadnie, wsiadasz w samochod/autobus/pociag i w Polsce jestes za 12-24h, lub po wczesniejszej rezerwacji samolotem dolecisz w 2 godziny.&lt;br /&gt;
5) Belgia jest pieknym krajem polozonym w srodku Europy. Bilety kolejowe sa tanie, a i tak ciagle sa jakies promocje, wiec jak chcesz pozwiedzac Holandie/Francje/Niemcy/Luksemburg/Anglie to bez problemu mozesz to robic weekendami. Koszt biletu do Paryza w obie strony szybka koleja TGV (1h 20min) to okolo 60, a do Londynu 80 euro (2h) pod warunkiem, ze wracasz innego dnia niz przyjechales. Szybka kolej z Brukseli ma polaczenia z wazniejszymi miastami Niemiec, Holandii, Francji.&lt;br /&gt;
6) Oczywiscie sa takze gorsze strony pobytu w Belgii np., slaba znajomosc angielskiego wsrod mieszkancow i urzednikow czesci francusko-jezycznej, niska konkurencja miedzy firmami skutkujaca ogolnym olewaniem klijenta przez wiekszosc  firm dostarczajacych internet, telefon etc.&lt;br /&gt;
Zatem, jesli masz szanse wyjechac na Post-Doca do dobrego labu w Europie Zachodniej, zwlaszca w Belgii lub Holandii to nawet sie nie zastanawiaj....&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sun, 01 Feb 2009 16:06:54 +0100</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2710 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Byłem na 3 miesięcznym</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2699</link>
 <description>&lt;p&gt;Byłem na 3 miesięcznym stażu w Kalifornii (San Diego) sponsorowanym przez EMBO w okresie kiedy $ był w dołku. Potwierdzam, że życie jest dość drogie. Wynajęcie mieszkania pochłania większą część stypendium. Na zakupach w supermarkecie da się przeżyć. Mnie akurat specjalnie &quot;puste&quot; miasta nie przeszkadzały. Nie przepadam za przedzieraniem się do tramwaju przez tłumy ludzi, co jest typowe dla naszych miast. Większe zróżnicowanie etniczne również nie stanowi dla mnie problemu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy ktoś miał doświadczenia z dłuższymi, przynajmniej 2 letnimi pobytami w USA sponsorowanych przez takie organizacje jak EMBO FNP lub FEBS itp? Wydaje mi się, że przy takim stypendium, ma się większy wpływ na wybór miejsca odbywania postdocka, jak i na przebieg swojej pracy (niezależność finansowa od instytucji goszczącej).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy krótkim 3 mc pobycie, takim jak mój, miałem około 3400 $/mc (razem z moja pensją adiunkta w Polsce) oraz zwrot kosztów przelotu w obie strony. Z tego co wiem stypendia na long term fellowships są większe (choć zawieszają wtedy przynajmniej częściowo wypłaty w Polsce - trzeba wziąć urlop niepłatny zdaje się).  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zastanawiam się nad przygotowaniem wniosku na taki dłuższy wyjazd za jakiś czas. Mam już potencjalne miejsce. Myślę że spróbować chyba warto? W Europie za bardzo mi nie pasuje.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 19 Nov 2008 18:02:04 +0100</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2699 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Bylem... widzialem...</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2691</link>
 <description>&lt;p&gt;Bylem... widzialem... potwierdzam.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 24 Jun 2008 10:10:34 +0200</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2691 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Nie jest tak zle jak pisza.</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2662</link>
 <description>&lt;p&gt;PostDoc to podwyzszenie kwalifikacji i szansa na wlasny lab w przyszlosci. Czesto firmy chca zebys mial parktyke jako PostDoc i z samym doktoratem nie dostaniesz parcy, lub przegrasz konkurencje z PostDoc&#039;kami. Jesli chcesz zostac w branzy musisz go zrobic - byle nie w Polsce!!!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. W USA moga cie probowac wykorzystac ale niekoniecznie. Musisz tylko sparwdzic (patrz na nazwiska w publikacjach) co robia byli PostDoc z labu do ktorego jedziesz.&lt;br /&gt;
Ja nie poprawilem CV wyjazdem do USA, ale sporo sie nauczylem jesli chodzi o drogie w wykonaniu eksperymenty. Patrz ile grantow ma potencjalny szef, czy dobrze i czesto publikuje, czy wysyla ludzi na zjazdy. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Za 33.000 rocznie przezyjesz sam na przecietnym pozizomie, lub  z zona biednie, ale tylko  w ubogich stanach. Nie uda sie to 2 osobom za 33.000 w Bostonie, NY czy innym duzym miescie na wschodnim wybrzezu.&lt;br /&gt;
3. Jesli chcesz mozesz dostac zwrot calego podatku (umowa z 1974 miedzy Polska a USA) - robia to wszyscy na wizie J-1. W Polsce nie zglaszasz dochodu z USA -  rowniez to praktykuja wszyscy PostDocy w tym i ja. To ponad 1500$ zwrotu rocznie.&lt;br /&gt;
4. Mile miasta to Boston, San Francisco, NY dla amatorow tloku, maja wade - sa drogie!!!&lt;br /&gt;
Zona moze dostac SSN pozwolenie na prace w 6-9 tygodni. Moja zarabiala 19$ na godzine czyli lepiej niz ja. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wady PostDoca w USA: nie masz prawa do ubiegania sie o granty, musisz sie nameczyc zmieniajac prace, chyba ze w obrebie jednego uniwersytetu, wowczas jest o latwe inczej musisz przenosic wize z uczelni na uczelnie, brak skladki emerytalnej i RENTOWEJ! Gdy zostaniesz kaleka na skutek wypadku jestes w klopotach. Bez green card, albo obywatelstwa nie warto zostawac w stanach dluzej, co opisal ktos w poprzednim komentarzu.&lt;br /&gt;
Lepiej jedz do Anglii, Holandii, lub Francji. Wiecej kasy i wiecej praw jak obywatek UE. W Norwegii drogo, ale tez dobrze placa.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sun, 04 Nov 2007 18:09:00 +0100</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2662 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Postdoc</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-2654</link>
 <description>&lt;p&gt;Kurcze, po tym tekście Anonima, Pią, 2007-07-20 02:57 już mi się odechciało jechać. Tragedia!&lt;br /&gt;
PCR&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 26 Sep 2007 13:21:13 +0200</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 2654 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>Zapytajmy raczej, czy warto wyjeżdżać na postdocka</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-1787</link>
 <description>&lt;p&gt;Poczytaj, co napisałem i zastanów się czy na prawdę chcesz tu&lt;br /&gt;
przyjechać do USA na kilka lat, a potem być może juz nie mieć możliwości powrotu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Robisz tu co innego, niż robiłeś w Polsce przed wyjazdem,&lt;br /&gt;
   bo prawie nigdy na postdocka nie pojedziesz tam,&lt;br /&gt;
   gdzie będziesz chciał, tylko tam, gdzie Ciebie będą chcieć.&lt;br /&gt;
  (ponadto postdocków nagminnie się wykorzystuje&lt;br /&gt;
  do robienia mało rozwojowych prac, które jednak ktoś musi zrobić)&lt;br /&gt;
  I musisz sobie po pewnym czasie,&lt;br /&gt;
  a czym prędzej, tym lepiej odpowiedzieć na pytanie,&lt;br /&gt;
  co chcesz robić dalej, czy to co pradtem i wracasz do Polski&lt;br /&gt;
  czy to co teraz i starasz się tu zostać na zawsze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Kwota $3.000 miesięcznie (Od tego musisz jeszcze odjąć podatek&lt;br /&gt;
  i ubezpieczenie zdrowotne), pozwala tu na porównywalny&lt;br /&gt;
  standard życia, jak 2.000 zł netto w Polsce, gdy się mieszka&lt;br /&gt;
  we własnym, a nie wynajętym mieszkaniu.&lt;br /&gt;
  Takie tu są po prostu koszty życia. Przy 4-osobowej rodzinie,&lt;br /&gt;
  jak nasza, jeżeli przez rok czasu odłożysz z tego na bilet&lt;br /&gt;
  powrotny - to sukces. Ceny żywności: to co w Polsce kosztuje 1 zł to tutaj $1.5&lt;br /&gt;
  (tzw. żywność organiczna, czyli odpowiednik normalnej&lt;br /&gt;
  żywności w Polsce) lub $0.75 w przypadku niejadalnych&lt;br /&gt;
  paskudstw z taniego sklepu w murzyńskiej dzielnicy.&lt;br /&gt;
  Tak samo czynsze za mieszkania: W Chicago tyle samo USD&lt;br /&gt;
  co w Katowicach PLN.&lt;br /&gt;
  Ceny usług: 10 razy więcej niż w Polsce, np. dentysta, mechanik&lt;br /&gt;
  samochodowy, przedszkole. Jedynie benzyna prawie 2-krotnie tańsza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;3. Żona może dostać pozwolenie na pracę w praktyce po 5-6 miesiącach&lt;br /&gt;
  pobytu tutaj. Zarobić może na poczatek $6, po kilkumiesiacach $7&lt;br /&gt;
  na godzine, bo dostanie tylko najprostsze pracę,&lt;br /&gt;
  bo nie skończyła studiów w USA, a poza uniwersytetem polskie studia&lt;br /&gt;
  nie mają tu dla nikogo żadnego znaczenia. Jeżeli jednak jest&lt;br /&gt;
  dziecko, to żłobek będzie kosztować tyle, co cała jej pensja.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;4. Po 4 latach można awansować na assistant professor (jeżeli&lt;br /&gt;
  akuratnie będą fundusze na otwarcie pozycji) i dostać znaczącą&lt;br /&gt;
  podwyżkę, ale wiąże się to z przejściem z wizy J na wizę H,&lt;br /&gt;
  a wtedy żona nie dostaje pozwolenia na pracę i w sumie wcale&lt;br /&gt;
  nie macie więcej pieniędzy, niż przedtem, jeśli żona pracowała.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;5. Zieloną kartę można dostać po 5 latach na wizie H.&lt;br /&gt;
  (można również nie dostać, jak uniwersytet nie zasposoruje)&lt;br /&gt;
  A przez te 5 lat zona siedzi cały czas w domu i z nudów&lt;br /&gt;
  dostaje depresji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;6. Od zarobionych w USA pieniędzy polski urząd skarbowy chce podatku,&lt;br /&gt;
  pomniejszonego o podatek federalny zapłacony w USA, czyli wychodzi&lt;br /&gt;
  do dopłaty ok. 20.000 zł rocznie.&lt;br /&gt;
  Nikt się z tego normalnie nie rozlicza i nie płaci,&lt;br /&gt;
  ale gdyby komuś kazali zapłacić, to by musiał&lt;br /&gt;
  po przyjeździe do Polski wziąść kredyt na zapłatę podatku,&lt;br /&gt;
  bo tu nie sposób cokolwiek odłożyć jak się jest z rodziną na postdocku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;7. Inna sprawa, że po powrocie z USA nie dostaniesz kredytu w Polsce,&lt;br /&gt;
  bo żeby dostać kredyt musisz mieć tu dwa lata ciągłości pracy (w Polsce).&lt;br /&gt;
  Okres pracy w USA nie wlicza się w Polsce ani do stażu lat pracy&lt;br /&gt;
  od którego zależy pensja na uczelni ani do okresu składkowego&lt;br /&gt;
  do emerytury. Załóżmy, że byłeś 2 lata postdockiem w USA&lt;br /&gt;
  i że w Polsce jako adiunkt zarabiasz 3.000. Z tego 2% to 660 zł rocznie,&lt;br /&gt;
  ale każdego roku poo powrocie będziesz o te 660 zł do tyłu,&lt;br /&gt;
  aż do 20 roku pracy, bo potem już nie ma więcej za wysługę.&lt;br /&gt;
  Załóżmy, że masz po doktoracie 5 lat stażu pracy.&lt;br /&gt;
  Czyli stracisz 15*660 = 9.900 zł tylko z tego powodu.&lt;br /&gt;
  W ogóle na ile lat tu wyjechałeś - tyle lat jesteś&lt;br /&gt;
  do tyłu po powrocie do Polski, wypadając stopniowo z obiegu.&lt;br /&gt;
  Dlatego po pewnym czasie się już nie opłaca wracać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;8. Jak wyjedziesz bez żony to będzie oczywiście taniej&lt;br /&gt;
  i pewnie nawet trochę odłożysz, tylko ciekawe, czy&lt;br /&gt;
  żona i dziecko będą zadowolone, że na tyle czasu&lt;br /&gt;
  zostali sami w Polsce. Często takie sutyacje się kończą&lt;br /&gt;
  tym, że żonie jest samej tak smutno, że sobie znajduje&lt;br /&gt;
  nowego faceta. Nie martw się w USA też są dziewczyny,&lt;br /&gt;
  tylko trzeba je ostrożnie podrywać, bo nawet za spojrzenie&lt;br /&gt;
  na cycki mogą Cię podać do sądu. Amerykanie lubują się&lt;br /&gt;
  w procesach sądowych i sądzą się za byle co.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;9. Przyjeżdżasz tu i początki są ciężkie zarówno finansowo,&lt;br /&gt;
  bo trzeba cokolwiek do mieszkania kupic na początek,&lt;br /&gt;
  jak i obyczajowo, bo trzeba się oswoić z tutejszymi&lt;br /&gt;
  zwyczajami i nauczyć, co, gdzie i jak się kupuje i załatwia,&lt;br /&gt;
  oraz poodwiedzać wszystkie urzędy i zrobić prawo jazdy&lt;br /&gt;
  oraz zaadaptować w nowej pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;10. Wracasz po pewnym czasie do Polski i sytuacja z p.7&lt;br /&gt;
   się powtarza (spytaj tych, co wrócili zza granicy).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;11. Jak chcesz się wybrać na weekend do Polski, to nie takie proste&lt;br /&gt;
   jak z Angli: bilety drogie, podróż długa i jeszcze zmiana strefy&lt;br /&gt;
   czasowej - przestawienie się na inny czas wymaga kilku dni,&lt;br /&gt;
   podczas których odczuwasz senność i zachwiania równowagi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;12. Jak tu wygląda: brud, jak w gorszych dzielnicach miast Górnego&lt;br /&gt;
   Śląska, pełno samochodów 20-30 letnich, domy budowane bardzo&lt;br /&gt;
   niestarannie. Mnóstwo murzynów, mnóstwo policji, co chwilę&lt;br /&gt;
   jakieś pojazdy uprzywilejowane na syrenie. W Chicago przypada 76 zabójstw&lt;br /&gt;
   rocznie na 100.000 mieszkańców (średnia w USA 30, a średnia w Polsce 14).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;13. Klimat w całej wschodniej części Stanów jest w lecie&lt;br /&gt;
   upierdliwie wilgotny i gorący - całe lato śmierdzi&lt;br /&gt;
   zgnitym drewnem z drzew i jest tak parno, że nikt&lt;br /&gt;
   nie ma ochoty w ogóle opuszczać klimatyzowanych pomieszczeń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;14. Przy przyjęciu do każdej pracy drug test and security screening,&lt;br /&gt;
   tak, jakby każdy był narkomanem i bandziorem. Każą Ci sikać&lt;br /&gt;
   do próbówki i iśc na policję robić odciski palców i sprawdzać&lt;br /&gt;
   czy Cię nie ma w księgach kryminalnych. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;15. Miasta tu są puste, w przeciwieństwie do Europy, nie ma pieszych&lt;br /&gt;
   nie ma rynku, nie ma centrum. Wszyscy jeżdżą samochodami, całe&lt;br /&gt;
   życie na tracie dom-praca-hipermarket-dom. Tu się wolny czas&lt;br /&gt;
   spędza w domu - w środku. W ogródkach koło domu też nikogo&lt;br /&gt;
   nie widać. Miasta są tak przeraźliwie puste, że aż wyglądają jak wymarłe.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;16. Co rok lub co dwa wynajmujesz inne mieszkanie i się przeprowadzasz.&lt;br /&gt;
   Nawet jeśli nie planujesz - sytuacja się zmusi, np. wymówią Ci&lt;br /&gt;
   czynsz w poprzednim miejscu, lub ze względu na lepszy dysktrykt&lt;br /&gt;
   szkolny, bu twoje dziecko nie chodziło do szkoły razem z murzynami,&lt;br /&gt;
   którzy zamiast drugiego śniadania przynoszą do szkoły pistolet.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więc lepiej się do USA wybierz tylko na wakacje, w miarę możliwości połącz&lt;br /&gt;
to z jakąś konferencją, to Ci może uczelnia zrefunduje bilet.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 20 Jul 2007 04:57:34 +0200</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 1787 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>postdoc</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment-10</link>
 <description>&lt;p&gt;można też kilka sekund poświęcić na poszukiwania:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;http://en.wikipedia.org/wiki/Postdoc&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;wojtek&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 06 Apr 2007 16:11:54 +0200</pubDate>
 <dc:creator>Anonim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 10 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
<item>
 <title>post-doc</title>
 <link>http://www.biodoktorat.pl/node/67</link>
 <description>&lt;p&gt;Czy cieżko dostać sie na post-doca? Czym praca post-doca rożni się od pracy studenta doktoranta? Czy po post-docu jest więcej możliwosci ewentualnej pracy niż tylko po doktoracie? Czy mozna być cale życie post-dociem? Czy post-doca można zrobić w Polsce?&lt;/p&gt;
</description>
 <comments>http://www.biodoktorat.pl/node/67#comment</comments>
 <category domain="http://www.biodoktorat.pl/taxonomy/term/3">Forum &amp;quot;Co po dokoracie?&amp;quot;</category>
 <pubDate>Sun, 21 Jan 2007 01:07:09 +0100</pubDate>
 <dc:creator>biomiko</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">67 at http://www.biodoktorat.pl</guid>
</item>
</channel>
</rss>
